Chapter 3
Ostatni rozdziałek ze starego bloga i z następnym już jedziemy na świeżoo ;3
~~
-
Wiem o czym myślisz. Wbrew pozorom nie jestem taki łatwowierny. Nie.
Ufam Ci. Bije od Ciebie takie ciepło i troska. Chcę Cię bliżej poznać.
Przepraszam, ale lubię być szczery. - to dodaje Ci uroku. Słońce, żebyś
ty tylko wiedział jak bardzo jestem Tobą zafascynowana...
-Nie
szkodzi. Też Cię lubię! - rzuciłam naprędce nie wiedząc co z siebie
wykrztusić. Na szczęście z niezręcznej sytuacji wyrwał nas dzwonek do
drzwi.
- Pizza! - krzyknął głodomorek.
W progu stanął dostawca pizzy, a tuż za nim chłopak o bujnych kręconych włosach.
- Harry, to jest Emily. Emily, to jest Harry - przedstawił nas sobie.
*Oczami Harry'ego*
Przed hotelem, w którym mieszka Horan ujrzałem dostawcę pizzy. Na firmowej kurtce widniał napis 'Nando's'.
Dobrze
wiedziałem do kogo powędruje to zamówienie, więc postanowiłem schować
się za dostawcą, który jak dowiedziałem się w drodze na 3. piętro, nosił
imię Alex. Drzwi otworzył nie kto inny jak nasz kochany Horanek.
Radosny zapłacił za pizzę i pociągnął za rękaw mojej skórzanej kurtki.
Przedstawił mi jakąś ślicznotkę. Wydawała się być bardzo miła.
Postanowiłem podpytać ja o parę rzeczy:
- Miło mi Cię poznać. Skąd jesteś?
- No tak. Mi również miło. Jestem z Polski, a dokładniej z Wrocławia.
- Hmmm, dobrze znasz angielski. Długo tu jesteś?
- Od wczoraj rana. Niall dużo mi pomógł. A angielskiego uczyłam sie po lekcjach, w czasie wolnym.
- Fajnie.
Musisz poznać naszą 'resztę'. A właśnie Niall, nasza kochana fryzjerka
odeszła.Kto Ci będzie farbował włoski? - zażartowałem oczywiście, jednak
Horan nie pozostał mi dłużny:
- Nie, nie kochaniee...
Bardziej
boję się o Ciebie. Kto będzie Ci co wieczór kręcił loczki? - dziwnie
przy tym gestykulował, he he. Uwielbiam się droczyć z moimi
przyjaciółmi, a szczególnie z Niallem i Lou.
*Oczami Emily*
- Ja to
bym się raczej martwiła o Zayn'a. - Wtrąciłam się nie wiedząc po co.
Dziwnie się na mnie patrzeli, jednak po chwili wszyscy trzej wybuchliśmy
niekontrolowanym śmiechem.
Tak
zleciała nam reszta wieczoru, w którego międzyczasie zjedzone zostały
trzy pizze i popcorn. Oczywiście więcej wsunął sam Niall niż ja i Harry
razem wzięci.
Następnego Dnia.
Postanowiłam
wziąć się ostro w garść. Przejrzałam dwie gazety i umówiłam się na trzy
rozmowy kwalifikacyjne. Wszystkie jako pomoc w supermarketach. Nie
skończyłam żadnej szkoły. Uczęszczałam rok do Technikum Fryzjerskiego i
przez 7 miesięcy odbyłam dodatkowe praktyki. Zdobyłam trochę wiedzy,
jednak nie otrzymałam żadnego świadectwa ani nic z tych rzeczy, więc w
żadnym salonie mnie nie przyjmą, a bynajmniej trudno by mi było o takową
posadę.
Dwa ze
spotkań mam za dwa dni, jedno za trzy. Postanowiłam, że w tym czasie
będę rozdawała ulotki. Ta dorywcza praca nie przyniesie mi kokosów, ale
na takie podstawowe rzeczy jak chleb czy masło starczy z pewnością.
*Wieczorem
Zmęczona, sama nie wiem czym, włączyłam telewizję.Wszystkie programy w tutejszym języku. Nic po polsku...
W ogóle
nieciekawy film o miłości... blee... Przynudzająca babka zapowiadająca
pogodę, która i tak w 50% się nie sprawdza... ughm... No to dalej -
wielki szum wokół jakiegoś brytyjskiego zespołu - hmmm - dalej...
program o gotowaniu, hahhah, nie, nie lubię tego.... zaraz, zaraz!
Cofnij! ... "... brytyjskiego zespołu One Direction. Wczoraj odbyła się
premiera filmu dokumentalnego o nich - This Is Us." - chyba powinnam go
obejrzeć, ale teraz pójdę spać...
Następnego Dnia.
Wstałam
naładowana pozytywną energią. Jestem tutaj już trzeci dzień. chciałam,
żeby moja rodzina, a w szczególności moja mama trochę się pomartwiła,
jednak nie jestem aż taka egoistką. Dzisiaj zadzwonię do niej i
poinformuję ją jak się czuję, gdzie jestem i co do niej czuję... Trudny
temat...
Pomaszerowałam
do szafy, z której wyciągnęłam jeansowe spodenki z wysokim stanem,
turkusową koszulkę, neonowe żółte trampki i tego samego koloru
bransoletki. Podkreśliłam oczy i związałam włosy w koka. Mimo
wczorajszej brzydkiej pogody, dzisiaj temperatura wzrosła. Wzrosła też
moja chęć spotkania się z Niallem, dlatego postanowiłam odwiedzić go
wieczorem. Tymczasem ogarnęłam pokoik i weszłam na facebook'a, gdzie
otrzymałam aż cztery maile od Karoliny. Wiadomości typu: dotarłaś? Jak
się czujesz? Kiedy się wreszcie odezwiesz?.
Niby
krótkie i proste a dały mi poczucie, że jest choć jedna osoba, która się
o mnie martwi. Odpisałam jej, opisują dokładnie każdy dzień tutaj
spędzony i wybrałam się na poszukiwania jakiegoś baru mlecznego, w
którym mogłabym zjeść w miarę tani obiad. Wychodząc z hotelu spotkałam
Harry'ego. Zamieniliśmy dwa... no może trzy... lub z dziesięć zdań.
Zaprosił mnie do restauracji. Ja znowu musiałam się jakoś wywinąć,
bowiem nie było mnie stać na takie luksusy...
C. D. N. ;p
Super Blog :* Czekam na Nextaaa ;)
OdpowiedzUsuńMegaaa <3
OdpowiedzUsuń